24.09.2021

NASZ RAPORT. Unijna polityka klimatyczna oznacza podwyżki opłat za energię i nierówne traktowanie krajów UE

Raporty
<strong>NASZ RAPORT.</strong> Unijna polityka klimatyczna oznacza podwyżki opłat za energię i nier&oacute;wne traktowanie kraj&oacute;w UEFot. Pixabay.com

Polityka energetyczna Unii Europejskiej już od dawna prowadzona jest bardziej przez polityków reprezentujących interesy najsilniejszych unijnych gospodarek niż przez ekspertów. Efektem jest budowa Nord Stream 2, gazociągu oprotestowanego przez państwa Europy Środkowej, do niedawno także m.in. Stany Zjednoczone. Coraz bardziej realne staje się też widmo rosnących cen energii cieplnej, również w Polsce, które tej zimy mogą pobić światowe rekordy.

Za wzrostem stoi m.in. unijny pakiet klimatyczny Fit for 55 i coraz większa chciwość Gazpromu, największego na świecie producenta gazu ziemnego i jednocześnie jednego z największych trucicieli atmosfery ziemskiej.

Nord Stream 2 nie ruszy do końca roku

Znaczenie Nord Stream 2 budowanego przez zarejestrowane w Szwajcarii niemiecko-rosyjskie konsorcjum Nord Stream 2 AG ma dla Europy znaczenie nie tylko gospodarcze, ale przede wszystkim polityczne. Przez Nord Stream 2 ma rocznie przepływać 110 miliardów metrów sześciennych gazu z rosyjskich złóż, wprost do Niemiec, a stamtąd po cenie narzuconej przez rosyjski Gazprom i marży dodanej przez Niemców, do reszty krajów Europy. Z politycznego punktu widzenia stanowi on narzędzie nacisku i szantażu Rosji na Unię Europejską, szczególnie, że uzależnienie jej członków od energii pozyskiwanej z gazu ziemnego jest i będzie coraz coraz większe.

Uruchomienie Nord Stream 2 w założeniach miało też uderzyć w Ukrainę i Polskę – szczególnie w ten pierwszy kraj, z którym Rosja prowadzi obecnie wojnę. Wstrzymanie transportu gazu ziemnego przez gazociągi dotychczas dostarczające to paliwo do Europy pozbawi Ukrainy gigantycznych przychodów z dzierżawienia swojej nitki dotychczasowego gazociągu.

Wielomiesięczna batalia rządu polskiego, której celem było powstrzymanie budowy Nord Stream 2 w ogóle nie spełniła pokładanych w niej nadziei. Ale w żaden sposób nie można jej nazwać batalią przegraną – oto niemiecki Wyższy Sąd Ziemski w Duesseldorfie już we wrześniu odrzucił odwołanie należącej do Gazpromu spółki Nord Stream AG. Rosjanie odwołali się od wcześniejszej – także niekorzystnej dla siebie, decyzji Federalnej Agencji Sieciowej Niemiec. Agencja odmówiła wyłączenia inwestycji spod przepisów znowelizowanej dyrektywy gazowej Unii stanowiącej część trzeciego pakietu energetycznego, który reguluje zasady handlu energią na terenie Wspólnoty.

Decyzja sądu w Niemczech zamknęła Rosjanom dostęp do pełnej mocy zbudowanego właśnie gazociągu. Szereg kolejnych protestów spowodował opóźnienia w odbiorze i już dziś wiadomo – a przyznają to sami Rosjanie – w tym roku Nord Stream 2 nie ruszy. Być może okaże się nawet, że to inwestycja, która właścicielom przyniesie więcej kłopotów, niż korzyści. Wszystko dlatego, że – jak wykazały badania niezależnych niemieckich ośrodków badawczych – NS2 będzie powodem największej na świecie emisji metanu do atmosfery, a metan uznany jest za ponad 80-krotnie bardziej szkodliwy, niż dwutlenek węgla.

Turów na cenzurowanym

To stawia pod znakiem zapytania przyjęty przez Unię Europejską plan ograniczenia emisji gazów cieplarnianych (przede wszystkim CO2) do atmosfery. Plan Fit for 55 ma ograniczyć tę emisję co najmniej o 55 proc. do końca obecnej dekady.

I choć na pewno, z powodu planów uruchomienia gazociągu NS2, nie spełnią go Niemcy, unijna administracja chce egzekwować wypełnienie jego założeń od pozostałych państw Wspólnoty, w tym Polski, choćby poprzez coraz droższe ceny praw do emisji dwutlenku węgla, za którymi idą rosnące ceny gazu ziemnego i energii w ogóle. Od 2018 roku uprawnienia te podrożały z 7 do ponad 60 euro za tonę. Wzrosły też koszty zakupu i transportu węgla co ma znaczenie dla gospodarek, które większość energii cieplnej produkują właśnie z węgla. Polskie elektrociepłownie już od kilku tygodni wnioskują o zatwierdzenie podwyżek sięgających nawet kilkudziesięciu procent.

Od początku kwietnia Urząd Regulacji Energetyki przeprowadził już ponad 30 postępowań w sprawie zmiany taryf dla ciepłowni. Najwyższa wnioskowana podwyżka sięgnęła pułapu niemal 58 proc. Na razie największa podwyżka, na jaką zgodził się URE, wyniosła nieco ponad 17 proc.

Jednak nie ma wątpliwości, że tegoroczna zima wyjątkowo boleśnie odbije się na kieszeniach Polaków. I będzie to efekt postępowania unijnych urzędników, których decyzje bezspornie uderzają najmłodszych stażem członków Unii Europejskiej, czego świetnym przykładem jest decyzja TSUE w sprawie elektrowni i kopalni węgla brunatnego w Turowie. Polska została zobowiązana do zapłaty na rzecz KE 500 tys. euro dziennie ze względu na niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów w pobliżu czeskiej granicy - orzekł Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Niezdrowa konkurencja

"Ze względu na niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów, Polska zostaje zobowiązana do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej okresowej kary pieniężnej w wysokości 500 tys. euro dziennie. Tego rodzaju środek należy uznać za konieczny do wzmocnienia skuteczności środka tymczasowego zarządzonego postanowieniem z dnia 21 maja 2021 r. i odwiedzenia tego państwa członkowskiego od opóźniania dostosowania swojego zachowania do tego postanowienia" - czytamy w postanowieniu wydanym jednoosobowo przez wiceprezes Trybunału Rosario Silvę de Lapuertę.

Spór o Turów to efekt protestu Republiki Czeskiej, która uznała, że z powodu prowadzenia prac wydobywczych w polskiej kopalni niektóre gminy w Czechach mają kłopot z dostępem do wody. Problem w tym, że po stronie czeskiej i niewiele dalej, po niemieckiej, działa niemal 10 podobnych – często większych - kopalni. Niezależni ekonomiści szybko uznali, że bardziej niż o środowisko w tym sporze może chodzić o zaszkodzenie konkurencyjnej kopalni z Polski.

"Polski rząd nie zamknie kopalni KWB Turów. Od początku stoimy na stanowisku, że wstrzymanie prac kopalni w Turowie zagrozi stabilności polskiego systemu elektroenergetycznego. Miałoby to negatywne skutki dla bezpieczeństwa energetycznego dla milionów Polaków oraz dla całej UE" - przekazał rzecznik prasowy rządu w odpowiedzi na postanowienie TSUE. Argumentem dla unijnego Trybunału jest nie tylko skarga czeska, z którą po cichu i raczej nieoficjalnie zgadzają się Niemcy, ale przede wszystkim to, że chodzi o kopalnię węgla brunatnego – a zgodnie z nową polityką klimatyczną UE Wspólnota ma odchodzić od energii opartej na węglu właśnie.

Solidarna Polska od początku przeciwko

Przed tym, jak może skończyć się zgoda na europejska politykę klimatyczną i energetyczną, już na początku tego roku przestrzegali politycy Solidarnej Polski, którzy w lutym głosowali przeciwko rządowej uchwale zmieniającej pod dyktando UE polską politykę energetyczną. Sprzeciwili się wówczas dwaj politycy SP – ministrowie Zbigniew Ziobro i Michał Wójcik.

Solidarna Polska na swoim oficjalnym koncie twitterowym poinformowała, że ministrowie ugrupowania nie poparli uchwały. "W związku z komunikatem Centrum Informacyjnego Rządu informujemy, że ministrowie Solidarnej Polski nie poparli uchwały Rady Ministrów z dnia 2 lutego 2021 roku w sprawie +Polityki energetycznej Polski do 2040 r.+" - czytamy we wpisie Solidarnej Polski.

Solidarna Polska stoi na stanowisku, że przyjęte rozwiązania są dla Polski niekorzystne i w najbliższych latach wpłyną na radykalny wzrost opłat za prąd i ogrzewanie, co dotkliwie uderzy w poziom życia Polaków” – napisali politycy w oświadczeniu.

Paweł Pietkun

 

Artykuły powiązane

przeglądaj

inne artykuły tej kategorii

Nasi dziennikarze przez 24 godziny na dobę monitorują wydarzenia i informują o wszystkim, co istotne w polskim prawie oraz pracy organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości

wróć na początek strony
TWEETUJ Z NAMItwitter
facebookODWIEDŹ PROFIL