11.09.2021

NASZ RAPORT. Prokurator Generalny skutecznie broni Polaków przed nieuczciwymi firmami finansowymi

Raporty
<strong>NASZ RAPORT.</strong> Prokurator Generalny skutecznie broni Polak&oacute;w przed nieuczciwymi firmami finansowymiFot. wizjer.press

Długi trzeba spłacać” – to najczęstszy argument instytucji finansowym, jaki pada w dyskusjach z klientami na salach sądowych czy w rozmowach z komornikiem. Sądy często idą na skróty i, nie sprawdzając zasadności długu, ogłaszają wyroki, które nie zawsze mają cokolwiek wspólnego ze sprawiedliwością, a nierzadko są również… nie do końca zgodne z prawem.

Prawo do oszustwa

Problem spirali zadłużenia, w jaką popadali Polacy był efektem działań rządów dzisiejszej opozycji. Najpierw dały one firmom pożyczkowym i bankom, a później firmom windykacyjnym, które szybko stały się funduszami sekurytyzacyjnymi (ta zmiana pozwalała im na jeszcze bardziej agresywne zarządzanie długami), niespotykane w Unii Europejskiej narzędzia prawne pozwalające nie tylko na bezkarne naciąganie klientów, ale również na multiplikowanie długów. We współpracę z bogacącymi się funduszami szybko weszli komornicy sądowi, którzy – zdarzało się – dorabiali w nich do i tak wysokich wynagrodzeń uzależnionych od wartości ściąganych długów.

Szybko pojawiło się wspomniane zjawisko multiplikowania długów – jeden dług zaciągnięty np. w firmie pożyczkowej był wielokrotnie sprzedawany różnym windykatorom. W efekcie zdarzało się, że pożyczone emerytowi 1000 złotych zamieniało się nawet w kilkanaście tysięcy złotych długu, a nierzadko było i tak, że pożyczając niewielkie pieniądze z banków czy firm pożyczkowych, ich klienci tracili nawet mieszkania.

Zmiana na stanowisku ministra sprawiedliwości poskutkowała pilną reformą w tym zakresie. Przede wszystkim uniemożliwiono komornikom naginanie prawa i zbyt ścisłą współpracę z firmami windykacyjnymi. Sądy zaś zaczęły baczniej przyglądać się wysyłanej do potencjalnych dłużników korespondencji. Wcześniej wystarczyło bowiem wysłać wyrok na adres wskazany przez windykatorów. A tym zdarzało się podawać jakikolwiek adres, skoro niepodjęcie przez dłużnika korespondencji i tak oznaczało uznanie zadłużenia.

I choć po długo oczekiwanej przez Polaków reformie prawa wiele zmieniło się na lepsze, działania sądów wciąż sprawiają, że pozycja klientów w zderzeniu z bankami, czy firmami pożyczkowymi wciąż jest niekorzystna. W wielu przypadkach dla poszkodowanych ostatnią deską ratunku jest Prokurator Generalny, który może skorzystać z innego, wprowadzonego przez obecny rząd, narzędzia prawnego – skargi nadzwyczajnej do Sądu Najwyższego. I, jak pokazują ostatnie miesiące, nie waha się z niego korzystać, kiedy zagrożony jest interes obywateli oraz zasady sprawiedliwości społecznej.

Kredyt narzucony przez bank

Oto niedawno Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro złożył Skargę Nadzwyczajną w obronie konsumentów naciągniętych przez nieuczciwą firmę pożyczkową. Według niego, sąd niesłusznie nie zbadał potencjalnie nieuczciwego – w świetle zapisu art. 76 Konstytucji RP – charakteru zapisów umowy, z której wynikało zobowiązanie.

Zaskarżony nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym z weksla wydał Sąd Rejonowy w Kamiennej Górze a postępowanie zostało wszczęte z powództwa spółki z siedzibą w Bielsku-Białej udzielającej pożyczek. Podmiot ten domagał się od pozwanego mężczyzny zapłaty kwoty ponad 16,2 tys. zł wraz z odsetkami z tytułu niespłaconej pożyczki, choć jej wysokość nie przekraczała ośmiu tysięcy złotych. W pozwie spółka wskazała, że należności dochodzi w oparciu o weksel. Nie znalazły się w nim odniesienia do umowy o kredyt konsumencki – nic dziwnego, bowiem uważne przestudiowanie umowy wykazało, że zawierała ona klauzule niedozwolone w polskim prawie.

Prokurator Generalny zauważa w skardze nadzwyczajnej, że sąd jest zobowiązany z urzędu każdorazowo zweryfikować, czy weksel stanowił zabezpieczenie umowy konsumenckiej - to zaś wymaga znajomości podstawy wydania weksla. Tymczasem umowa od początku powinna zostać potraktowana jako zmierzająca do obejścia prawa i uznana za nieważną.

Inna skarga złożona przez Zbigniewa Ziobrę dotyczy kredytu indeksowanego we frankach szwajcarskich. Kredyty frankowe wciąż są nieuregulowanym problemem polskiej bankowości i Sądu Najwyższego, który cały czas nie określił, w jaki sposób rozwiązać kwestię niemal miliona kredytów w walucie obcej udzielonej – nie do końca uczciwie udzielanych klientom polskiego sektora bankowego.

W przypadku tej konkretnej skargi Zbigniew Ziobro wskazuje, że 23 listopada 2007 roku dłużnicy zawarli umowę kredytu – narzuconą przez bank - na kwotę 202 023,57 złotych indeksowanego do CHF. Pozwani zobowiązali się do spłaty kwoty kredytu w 360 równych ratach miesięcznych, zawierających rosnącą cześć raty kapitałowej i malejącą część raty odsetkowej. Spłata kredytu odbywała się w złotych polskich, przy czym zarówno rata odsetkowa, jak i kapitałowa, były obliczane w oparciu o wewnętrzny przelicznik powoda, tj. według kursu sprzedaży CHF. Kredyt oprocentowany był według zmiennej stopy procentowej.

Jednak kredyt został udzielony i wykorzystany w złotych polskich, choć w świetle postanowień umowy o kredyt był on kredytem indeksowanym do franka szwajcarskiego. Oznacza to, że udostępniona przez bank kwota kredytu została przeliczona w dniu wypłaty na franka szwajcarskiego, zgodnie z kursem kupna CHF obowiązującym w banku w dniu uruchomienia każdej transzy kredytu, a następnie przelana na rachunek bankowy pozwanych w złotówkach. Jednak, kiedy kredytobiorcy zaczęli spóźniać się ze spłatą rat, bank zażądał od nich spłaty całej kwoty kredytu – we frankach, nie w złotówkach. Na wniosek banku prowadzona jest egzekucja przez komornika sądowego. Pozwani zwrócili się do sądu o przywrócenie terminu do złożenia zarzutów od nakazu zapłaty, jednak Sąd Okręgowy w Radomiu odrzucił ich zarzuty.

Prokurator Generalny zarzucił zaskarżonemu orzeczeniu naruszenie zasad oraz praw człowieka i obywatela, określonych w Konstytucji RP, w tym zasady sprawiedliwości społecznej, równości wobec prawa, ochrony konsumentów przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi oraz prawa do rzetelnej procedury sądowej. Zarzucił mu również rażące naruszenie prawa materialnego i procesowego.

Skuteczna skarga

Prokurator Generalny złożył już wiele skarg nadzwyczajnych, reprezentując poszkodowanych przez sądy Polaków. Co ważne, skargi te są skuteczne. Oto Sąd Najwyższy uwzględnił niedawno skargę nadzwyczajną Prokuratora Generalnego ws. lichwiarskiej pożyczki i wyroku, jak Sąd Okręgowy w Zamościu wydał w tej sprawie. Poszkodowana przez spółkę pożyczkową wzięła 7,5 tys. zł pożyczki, a z powodu nieuczciwych zapisów w umowie spłacić miała aż 13 tys. zł.

Uważne zbadanie historii tej pożyczki wykazuje, że wysokość kosztów pozaodsetkowych wynosiła ponad 6 tys. zł prowizji i kolejne 1,3 tys. zł za dodatkowy pakiet usług. Sprawa trafiła do sądu Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim, w którym kobieta wygrała. Jednak po odwołaniu się od wyroku przez firmę pożyczkową sąd wyższej instancji wydał wyrok skrajnie odmienny.

Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro zaskarżył wyrok sądu drugiej instancji, zarzucając w skardze nadzwyczajnej, że to orzeczenie zamojskiego sądu naruszyło prawa kobiety jako konsumenta. "W ocenie Prokuratura Generalnego sąd nie ochronił kobiety jako strony słabszej strukturalnie przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi przedsiębiorcy. Tym samym naruszone zostały również konstytucyjne gwarancje obywatela takie jak godność i prawo do własności" – informowała Prokuratura Krajowa. Prokurator Generalny domagał się uchylenia wyroku w całości i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Zamościu.

Paweł Pietkun

Artykuły powiązane

przeglądaj

inne artykuły tej kategorii

Nasi dziennikarze przez 24 godziny na dobę monitorują wydarzenia i informują o wszystkim, co istotne w polskim prawie oraz pracy organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości

wróć na początek strony
TWEETUJ Z NAMItwitter
facebookODWIEDŹ PROFIL