16.07.2021

NASZ RAPORT. Samochody, kampery, maszyny rolnicze – polskie służby coraz sprawniej odzyskują kradzione pojazdy

Raporty
<strong>NASZ RAPORT.</strong> Samochody, kampery, maszyny rolnicze &ndash; polskie służby coraz sprawniej odzyskują kradzione pojazdyFot. policja.pl

Niemiecki żart wymyślony w latach 90. - „jedź do Polski, twój samochód już tam jest” - jeszcze za rządów Donalda Tuska miał się doskonale. Jednak od kilku lat przemyt kradzionych samochodów do Polski stał się rzadkością. Podobnie jest z przestępczością samochodową w naszym kraju. Polskie służby nie tylko nauczyły się zapobiegać takim kradzieżom, ale w rekordowym czasie potrafią odzyskać skradzione auto. Nawet jeżeli złodzieje przyjechali nim zza granicy.

Wzmożone kontrole

W taki sposób swojego kampera o wartości 400 tys złotych odzyskał Szwed, któremu skradziono auto w Skandynawii. Do Polski przewoził go 54-letni mieszkaniec województwa kujawsko-pomorskiego, który natychmiast po kontroli drogowej trafił do aresztu. Kierowca doskonale wiedział, że przewozi trefne auto. Choć samochód miał niemieckie numery rejestracyjne, dokładne badania wykazały, że pojazd był skradziony w Szwecji i znajduje się m.in. w bazach Interpolu. Wykrycie kradzionego auta to bezsporny sukces polskich pograniczników, którzy wyrywkowo prowadzili kontrole pojazdów na trójmiejskich drogach.

Podobnie polscy pogranicznicy pomogli odzyskać własność trzem właścicielom skradzionych w Europie samochodów, które przez Polskę miały dostać się na Ukrainę, a potem być może również do Rosji. Kierowcy – Ukrainiec, Belg i Hiszpan – nie spodziewali się, że polskie służby celne oraz Straż Graniczna sprawdzą nie tylko dokumenty i rejestracje aut, ale również numery identyfikacyjne VIN, które w przypadku skradzionego we Włoszech niemieckiego BMW były przerobione.

Sprzęt wagi ciężkiej

Kierowca z Hiszpanii próbował przemycić inne BMW - skradzione w Andorze ponad rok wcześniej i znajdujące się w międzynarodowych bazach danych. Samochodem i kierowcą zajęła się policja. Przebite numery VIN oraz tabliczka znamionowa pojazdu miały wystarczyć z kolei Belgowi, który przewoził na Ukrainę jaguara F-Pace. Miłośnikom samochodów nie trzeba przedstawiać marki i modelu – dość powiedzieć, że to jedno z najbardziej luksusowych aut świata. Kierowca nie spodziewał się tak skrupulatnej kontroli. Samochód przechodzi obecnie kolejne ekspertyzy.

Straż Graniczna udaremniła przemyt i odzyskała również dwa kombajny, które podróżowały na Ukrainę przez drogowe przejście w Dorohusku. Jedna z maszyn trafiła do Polski przejeżdżając całą Europę – została skradziona w Wielkiej Brytanii i przeszła przez wszystkie inne kontrole graniczne zatrzymując się dopiero na polskiej. Straż Graniczna po skontrolowaniu kombajnu o rynkowej wartości 650 tys złotych nie tylko odkryła próbę przemytu skradzionego urządzenia, ale również znalazła jego brytyjskiego właściciela.

Inny kombajn – podobnie, jak poprzedni przejeżdżający przez granicę na naczepie samochodu ciężarowego, miał przebite numery VIN, co nie uszło czujnym oczom polskich funkcjonariuszy. Sprzęt zatrzymano, a kierowcę przesłuchano.

O sukcesach w odnajdywaniu coraz rzadziej kradzionych aut może mówić również polska policja. Oto w „dziupli” w warszawskim Wilanowie znaleźli części do kradzionych aut – w tym również do bentleya, którego złodzieje ukradli jednej z warszawskich aktorek.

Dziuple” likwidowane jedna po drugiej

Znana w warszawskim póświatku dziupla była stałym miejscem, do którego trafiały części luksusowych aut, a jej istnienie złodzieje przechowywali w największej tajemnicy. Półroczne śledztwo stołecznej policji pozwoliło jednak nie tylko znaleźć lewy warsztat, ale również ustalić, co stało się z najbardziej eleganckimi autami, które skradziono właścicielom. Wśród nich było między innymi maserati levante o wartości kilkuset tysięcy złotych.

Policjantom nie tylko udało się ustalić, co się stało z wozem, ale również złapać złodzieja, który od dłuższego czasu posługiwał się fałszywymi dokumentami.

Nie tylko to – w dziupli znaleziono również części skradzionych na Mazowszu samochodów marek audi, opel oraz volvo i porsche cayenne. Zamieszanych w kradzieże samochodów i handel częściami zatrzymano. Czekaja na proces przed sądem.

Jednak to nie likwidacja „dziupli” w Wilanowie była największym sukcesem policji w walce ze złodziejami samochodów i mazowieckimi paserami. W jednej z podwarszawskich nieruchomości stołeczni policjanci przy współpracy Straży Granicznej, Laboratorium Kryminalistycznego KSP oraz Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji odzyskali zdemontowane części ze skradzionych pojazdów. W tej „dziupli” znaleziono zdemontowane części od pojazdów, m.in. silniki samochodowe, skrzynie biegów, liczniki, tablice rejestracyjne oraz elementy karoserii. Jak się okazało, części te należały do uprzednio skradzionych pojazdów takich jak toyota, lexus, nissan i ford.

W tym samym czasie policjanci dokonali przeszukania działek w innej miejscowości, również należących do zatrzymanych właścicieli posesji. Tam również znaleziono silniki samochodowe, skrzynie biegów, radia oraz elementy karoserii.

Walka ze złodziejami samochodów jeszcze nigdy nie była tak skuteczna, jak jest obecnie. A cytowany na początku niemiecki żart już dawno nie był słyszany na ulicach miast za Odrą.

Paweł Pietkun

Artykuły powiązane

przeglądaj

inne artykuły tej kategorii

Nasi dziennikarze przez 24 godziny na dobę monitorują wydarzenia i informują o wszystkim, co istotne w polskim prawie oraz pracy organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości

wróć na początek strony
TWEETUJ Z NAMItwitter
facebookODWIEDŹ PROFIL