18.03.2021

NASZ RAPORT. Czy nowa unijna polityka klimatyczna to pułapka zastawiona na takie państwa jak Polska?

Raporty
<strong>NASZ RAPORT.</strong> Czy nowa unijna polityka klimatyczna to pułapka zastawiona na takie państwa jak Polska?Fot. Pixabay.com/sushmasterguest

Wbrew przekonaniom globalnych organizacji ekologicznych żaden z wielkich producentów energii nie jest zainteresowany wysokim zanieczyszczeniem środowiska. Problem w tym, że w tle walki o zmiany klimatyczne toczy się dużo poważniejsza batalia – to prawdziwa wojna o to, kto zostanie w grupie największych dostawców energii. To wojna, w której wielki biznes rzadko gra czysto. Nic dziwnego, bo w tle są gigantyczne rynki zbytu oraz wielomiliardowe kontrakty na dostawę energii. A co z odborcami prądu - zwykłymi klientami? Ostatni kryzys w Teksasie pokazał, że oni w tej grze liczą się najmniej. 

Zbyt pochopna rezygnacja z tradycyjnych źródeł energii może doprowadzić do lokalnych kryzysów gospodarczych powiązanych z poważnym uzależnieniem od tych graczy, którzy ani myśleli postawić wszystkie aktywa na odnawialne źródła energii, choć gorąco namawiali do tego innych.

Zmiany w energii? Łatwo o globalny kryzys

Jaki związek z polityką klimatyczną ma fakt, że pierwszy raz od wielu lat ani po świętach Bożego Narodzenia, ani w noworocznych promocjach nie pojawiły się odczuwalne zmiany cen komputerów, czy telefonów komórkowych w polskich sklepach? To echo bolesnej lekcji, którą odrabiają dzisiaj Amerykanie. Szczególnie producenci sprzętu komputerowego w Teksasie, którzy w związku z nieoczekiwanym atakiem zimy w styczniu i lutym tego roku zmagali się z największym od dekad niedoborem energii elektrycznej.

A ponieważ to właśnie Teksańczycy, obok Chin i Korei Południowej są największymi producentami mikroprocesorów na świecie, tamtejsze fabryki stanęły zupełnie. Zima (która w tym stanie USA właściwie się nie zdarza) doprowadziła do wyłączenia prądu i wstrzymania dostaw gazu, a nawet wody, przede wszystkim do zakładów produkcyjnych. Zakładów zajmujących się nie tylko wydobyciem ropy, czy produkcją samochodów, ale również produkujących mikroprocesory. Największe fabryki – Samsung, NXP Semiconductors i Infineon Technologies – otrzymały w lutym stanowy nakaz zamknięcia fabryk w związku z kryzysem energetycznym w stanie, który jako jeden z pierwszych chciał postawić wyłącznie na odnawialne źródła energii.

Jednak choć w marcu dostawy prądu, wody i gazu przywrócono odbiorcom, przestój w produkcji uruchomił efekt domina w globalnej skali. Efekt, na który nałożyły się wynikające z pandemii przestoje największych producentów procesorów w Azji. – Producenci mają teraz energię, wodę i gaz, których potrzebują do działania, ale potrzebują czasu, aby ponownie uruchomić linie produkcyjne i oczyścić fabryki – zapowiadał na konferencji prasowej Edward Latson, dyrektor generalny Stowarzyszenia Producentów Regionalnych w Austin. I dodawał: – To proces powolny i bardzo kosztowny. Zawieszenie pracy każdego zakładu może mieć wpływ na producentów samochodów nawet do pięciu miesięcy po uruchomieniu produkcji. Wyprodukowanie nowych chipów zajmuje właśnie około 150 dni.

Wątpliwe zmiany w polityce energetycznej

O takich samych opóźnieniach mówią producenci sprzętu komputerowego – również na nich odbił się boleśnie kryzys procesorowy, w tle, którego stanęły niedobory prądu w Teksasie i zmiany w polityce energetycznej. Niezależni analitycy energii szybko zauważyli w licznych raportach, że duże mrozy i silne opady śniegu są największym zagrożeniem dla radykalnych zmian w produkcji energii z tzw. zielonych źródeł. Śnieg zasłania ogniwa fotowoltaiczne, zaś mróz unieruchamia turbiny gigantycznych wiatraków. Tyle wystarczyło, żeby największe kraje świata – przede wszystkim Chiny i Rosja – oraz europejscy liderzy na rynku energii zaczęli poważnie rozważać zwolnienie tempa wprowadzania zmian, przynajmniej do czasu systemowego rozwiązania problemów.

Pomimo to Komisja Europejska wprowadza nowe prawo, które ma obowiązywać w całej wspólnocie. Zgodnie z nim każde państwo będzie musiało uwzględnić politykę klimatyczną we wszystkich obszarach działalności gospodarczej. Do 2050 roku kraje członkowskie Unii Europejskiej mają osiągnąć en bloc neutralność klimatyczną. Dotyczy to sposobów pozyskiwania energii, ale również transportu, rolnictwa i tak pozornie niezwiązanych z ekologią spraw, jak rynki finansowe.

Nierealizowanie zmian będzie się wiązało z karami finansowymi nakładanymi na państwa członkowskie – pod warunkiem, że wcześniej zgodzą się na podyktowane przez Brukselę warunki. Przede wszystkim zaś na zmianę prawa krajowego i dostosowanie go do wyśrubowanych warunków środowiskowych.

Oznacza to przede wszystkim likwidację tradycyjnych źródeł pozyskiwania energii – czyli najpierw elektrowni węglowych, potem kopalni węgla kamiennego i brunatnego. Prowadzi to w konsekwencji do zwiększenia poziomu bezrobocia w obszarach tradycyjnie związanych z wydobyciem paliw kopalnych i tradycyjną energetyką. Koszty społeczne na obecnym etapie rozwoju Polski znacznie przewyższają ewentualne korzyści. Co w zamian? Unia Europejska obiecuje czyste powietrze i zieloną energię. Problem w tym, że... są to obietnice dawane mocno na wyrost.

Głos sprzeciwu

Niemcy od ubiegłego roku prowadzą agresywną politykę powracania do energetyki węglowej. Otwieranie nowych kopalń węgla kamiennego i gigantycznej elektrowni węglowej, którą w ubiegłym roku głośno oprotestowali ekolodzy, dało Niemcom kolejne pewne źródło energii. Energii, którą Berlin chce sprzedawać krajom cierpiącym na niedobór prądu. Nietrudno domyśleć się, że w gronie nowych odbiorców energii znajdą się wszyscy ci, którzy wprowadzą europejską politykę neutralności klimatycznej najszybciej. Nowa niemiecka elektrownia ma moc 1100 megawatów. Zastąpi kilka innych dotychczas działających elektrowni i zasili prądem m.in. około 100 tysięcy gospodarstw domowych.

Podobnie do wydobycia węgla wraca również Wielka Brytania. Londyn już nie musi tłumaczyć się przed Brukselą ze swoich decyzji. Od wyjścia z Unii Europejskiej może dowolnie kształtować swoją politykę energetyczną nie oglądając się na innych. A brytyjskie ośrodki analityczne od dawna przestrzegały przed zbytnim pokładaniem zaufania w wydajność OZE oraz pochopną rezygnacją z tradycyjnej i jądrowej energetyki.

Głosy sprzeciwu słychać też w naszym kraju. To właśnie zbyt pochopnym decyzjom w sprawach energetyki sprzeciwiła się Solidarna Polska, kiedy Rada Ministrów przyjmowała uchwałę ws. polityki energetycznej Polski do 2040 r. I choć uchwała została przyjęta większością głosów, sprzeciw ministrów Zbigniewa Ziobry i Michała Wójcika nie pozostał bez echa.

Nie był to zresztą protest zaskakujący, bowiem już w grudniu Solidarna Polska informowała, że wyraża dezaprobatę dla zwiększenia przez Unię Europejską celu redukcji emisji gazów cieplarnianych do co najmniej 55 proc. do 2030 roku.

SP stoi na stanowisku, że przyjęte rozwiązania są dla Polski niekorzystne i w najbliższych latach wpłyną na radykalny wzrost opłat za prąd i ogrzewanie, co dotkliwie uderzy w poziom życia Polaków” – można przeczytać w oświadczeniu. Według szacunków polityków tej partii transformacja energetyczna w Polsce będzie kosztować ponad 500 miliardów euro, czyli ponad dwa biliony złotych, podczas kiedy polskie regiony górnicze z Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji, który wspiera Europejski Zielony Ład, mają otrzymać wsparcie w wysokości 16 miliardów złotych.

Paweł Pietkun

 

przeglądaj

inne artykuły tej kategorii

Nasi dziennikarze przez 24 godziny na dobę monitorują wydarzenia i informują o wszystkim, co istotne w polskim prawie oraz pracy organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości

wróć na początek strony